piątek, 29 listopada 2013

Rozdział XIV

~~Amanda~~
Jest już po 4. Całe 1D schlane. Haha komiczny widok chwiejących się chłopców. Dziewczyny gonią ich, żeby zabrać ich do domu.
- Och, jaki ja szczęśliwyyyy! Poślubiłeeem. cudoo..oowną kobietę..ę..ęę - śpiewał głośno Zayn. 
- Chodź tu mój mężu. Lepiej będzie jak pojedziemy do domku - pożegnała się z nami i chwilę potem zniknęli za drzwiami. Z resztą 1D zrobiliśmy to samo i pojechaliśmy do domu Liam'a.

~Południe~
- Ała.. mój łeb - Hazz jak zawsze marudzi, kiedy ma kaca
- Daj się wyspać człowieku. Ledwo co się dałeś zawlec do łóżka i pół ranka nie przespane - krzyknęłam.
- Nie marudź mała. On po prostu musi posiedzieć chwilę w ciszy. Najlepiej jak pójdę zobaczyć co mu jest haha - Li jak zawszę troskliwy tatuś.

~~Liam~~
- Nie mogę znaleźć tabletek na ból głowy. Napieprza jak nie wiem - stękał. Zaraz pewnie przyjdzie Lou i zaraz za nim Nialler. Wyciągnąłem z górnej szafki tabletki i nalałem wody do szklanki. Podałem to Harry'emu. Chwilę posiedzieliśmy w ciszy. Trochę mu przeszło. No i właśnie musieli wkroczyć chłopaki. Zajęli miejsca obok i również zażyli tabletki. 
- Co się działo po 2 w nocy bo nie pamiętam? - Niall przetarł oczy i spojrzał pytająco na mnie.
- Nie patrz tak na mnie. Też nie pamiętam. Wiem tylko, że ostro się spiliśmy. - odpowiedziałem na jego pytanie
- O cześć chłopcy. - dostałem soczystego buziaka od mojego skarba. - jedliście coś?
- Nie - odpowiedzieliśmy chórem.
- Zaraz dziewczyny zejdą na śniadanie. Zrobię nam naleśniki. Lou możesz wyjąć syrop klonowy z lodówki? 
- Jasne - odsunął krzesło i wstał kierując się do lodówki. Chwilę potem syrop stał na blacie. Po kilku minutach całą ekipą siedzieliśmy przy stole pałaszując naleśniki. Skończyłem jeść jako pierwszy. 
- Może wy pamiętacie co się wczoraj działo po 2 w nocy? - zapytałem z nadzieją że odpowiedzą na pytanie
- Hahahahaha. Każdy szczegół - Lily
- Upiliście się i jakieś zawody urządzaliście. Nie wiem w sumie o co chodziło, ale było śmiesznie. - Cass
- Potem Zaza coś śpiewał, ale nie pamiętam co. Po 5 znaleźliśmy się w Twoim domu. Trudno było was położyć spać, ponieważ ciągle byliście w euforii i chcieliście dalej rywalizować hahah - płakała ze śmiechu Chels. Zaczęliśmy się śmiać z samych siebie.
- Kto wygrał? - Ciekawski Nialler
- Właściwie to nikt. Bo udało się was rozdzielić i położyć spać do osobnych pokoi. Ostatni raz takie coś miało miejsce, jasne? - Lily chciała udawać poważną. Mój wzrok przykuła Cass bawiąca się swoimi włosami. Złapałem jej dłoń, która była pod stołem i mocno ją ścisnąłem. Lekko się uśmiechnęła. Ajć. Za mało uśmiechu. Schyliłem się i pocałowałem w usta. Jej kąciki ust uniosły się jeszcze wyżej. No i taki uśmiech chcę zawsze. 
- Leć się ubrać. Zabieram Cię na mały spacer - szepnąłem jej do ucha. Wstała od stołu i ruszyła na górę. Zrobiłem to samo.

~~Lily~~
Wróciłam do hotelu. Wyjęłam z walizki czyste ubrania i poszłam do łazienki. Napuściłam wody do wanny i weszłam do środka. Włożyłam słuchawki w uszy i w pełni się zrelaksowałam. Po długiej kąpieli wyszłam i owinęłam się ręcznikiem. Powędrowałam się ubrać. Gotowa opuściłam hotel i ruszyłam na miasto z zamiarem kupienia nowych ciuchów. Na mieście paparazzi zaczęło zadawać mi różne pytania i robić zdjęcia. Najczęstsze pytania były o nasze związki "Czy Cassie wróciła do Liam'a" blablabla. Przecisnęłam się przez tłumy i pobiegłam do najbliższego sklepu. 
- Dzień Dobry. - przywitała mnie sprzedawczyni. 
- Dzień dobry - posłałam jej uśmiech i zaczęłam rozglądać się po sklepie. Ładnie tutaj. W rogu pomieszczenia zauważyłam piękny zestaw. Kupię go Amandzie bo niedługo ma urodziny. Zapłaciłam za zakupy i wyszłam. Skierowałam się do hotelu.

piątek, 22 listopada 2013

Rozdział XVIII

Mama Zayn'a miała kość wystającą z nogi. Po jakimś czasie przyjechało pogotowie i zabrali ją. Zayn pojechał za karetką, a Pezz została i uspakajała gości. W końcu po dłuższych namowach znów zaczęliśmy się bawić. 

~~Cassie~~
Zamknęłam się w łazience nie wierząc w to co przed chwilą zobaczyłam. Wynik pozytywny, czyli  jednak jestem  w ciąży. Rozpłakałam się. Co teraz będzie? Jak się wszyscy dowiedzą to wezmą mnie za dziwkę. Nie chce tego. Tak cholernie się boję tego. Usłyszałam zamykanie się drzwi i głos Chels.
- Cass jesteś tu? - zapytała niespokojnie.
- J..jestem  - starałam się wytrzeć łzy z policzków, żeby nie zobaczyła mojego smutku, lecz na darmo bo kabina się otworzyła. 
- Co jest kochana? - zapytała z troską w głosie. Jedyne co zrobiłam to podałam jej test. 
- Gratuluję Tobie i Liam'owi. - szczerzyła się. Wdech i wydech w końcu trzeba to z siebie wyrzucić.
- Nie wiem czyje to dziecko jest, rozumiesz?! - wykrzyczałam. 
- Ty w ciąży? Jak nie wiesz czyje to dziecko? - zza kabiny wyszła Lily.
- Po prostu. Pamiętacie pierwszy dzień w New York'u i tą imprezę? Poznałam Jack'a. Na początku dobrze nam się rozmawiało i w ogóle. Ten czas minął po godzinie, kiedy kupił mi piwo. Wypiłam jedno. Widziałam zamazany obraz i tak dziwnie się czułam. Powiedział że odwiezie mnie do domu. Odwiózł, ale do siebie. I wtedy to się stało. Popchnął mnie na łóżko i całował mnie. Pamiętam tylko, że tego nie chciałam ale on był silniejszy i nic nie mogłam zrobić - kompletnie się rozkleiłam. Dziewczyny próbowały mnie pocieszyć, ale to nic nie dawało. Tak cholernie boje się reakcji Liam'a. 
- Chodź, pojedziemy do domu. - jak zwykle troskliwa Chels
- Nie. Nie chce psuć wam i innym zabawy. Chodźmy potańczyć. Muszę się pozbierać. - uśmiechnęłam się przez łzy. Wstałam i podeszłam do lustra z zamiarem ogarnięcia się. Wyciągnęłam z torebki chusteczki do demakijażu i kosmetyki. Już po 10 minutach byłam gotowa. Wyszłyśmy z łazienki i od razu poszłyśmy na parkiet. Po jakimś czasie znudziło mi się to tańczenie. Ruszyłam do swojego stolika. W połowie drogi złapał mnie Liam. 
- Tutaj jesteś. Bałem się, że już sobie poszłaś - pocałował moje usta. 
- Musimy pogadać. - wzięłam go za rękę i wyciągnęłam na zewnątrz. Wzięłam głęboki wdech - Chodzi o to że jestem w ciąży, ale nie wiem z kim. To dziecko ma dwóch potencjalnych ojców, Ty albo Jack. - powiedziałam na jednym oddechu. Łzy samoistnie znów zaczęły lecieć. On nic nie mówiąc przytulił mnie mocno.
- Wiem kochanie. Dziewczyny wszystko mi powiedziały. Nie zostawię Cię z tym samej. Obiecuję. Nawet jeśli to nie będzie moje dziecko to będę je traktował jak własne. Kocham Cię.
- Też Cię kocham. - Trafiłam na najcudowniejszego chłopaka. Nie chce go stracić nigdy.
- Chodź. Zabiorę Cie do domu i się zaopiekuję moją słodką malutką i najukochańszą dziewczyną na świecie - wziął moją dłoń i zamknął w swojej. 

~~Harry~~
Wtuleni w siebie kołyszemy się w rytm wolnej muzyki. Zacząłem myśleć nad nazwą dla mojej Lily. 
- Świnkomiś hahah - wpadło mi do głowy. Oderwała głowę od mojego torsu i obdarzyła dziwnym spojrzeniem. - Od dziś masz takie przezwisko - wyszczerzyłem się. Zaśmiała się i dała całusa w usta. Z powrotem położyła głowę na moim torsie. Tęskniłem za nią. Drzwi do sali otworzyły się. Zayn wraz z mamą usiedli przy swoim stoliku. Śmiali się więc jest dobrze. Noga jego mamy była w kiepskim stanie. 



--------------------------------------------------
No to nowy rozdział jest xd Trochę wzięłam z mojego życia :D W sensie z tymi przezwiskami (będziesz wiedziała o co chodzi xd) Następny już niedługo :)

sobota, 26 października 2013

Rozdział XVII

Zajęłyśmy miejsca w ławce. Panna młoda czekała przed kościołem na swojego tatę, a pan młody gdzieś zniknął.

~~Louis~~
Szukałem Zayn'a. Wszedłem do jego garderoby i zauważyłem go zmartwionego.
- Co się dzieje bracie? 
- Nic. Po prostu się boje że wszystko pójdzie nie tak jak trzeba.
- Będzie dobrze. Chodź stary czekają na Ciebie. - chłopak wstał i poszliśmy do Kościoła, gdzie czekali wszyscy. Zająłem swoje miejsce, a Zayn stanął przed ołtarzem. Drzwi otworzyły się i zaczęła grać muzyka. Wszyscy podnieśliśmy cztery litery. Panna młoda prowadzona przez swojego ojca, szła wolnym tempem. Wyglądała przecudnie. Zajęliśmy miejsca i ksiądz zaczął mówić swoją kwestię. W końcu przyszła kolej na przysięgę małżeńską. Ksiądz złączył ich dłonie wstążką i Zayn zaczął.
- Ja Zayn Malik obiecuję Tobie Perrie Edwards kochać Cię i szanować do końca moich dni. Zawszę będę przy Tobie w dobrych i złych chwilach. Będę mężem jakiego sobie wymarzyłaś oraz dobrym ojcem naszych dzieci. Kocham, Cię od początku do końca. - zakończył. Zaraz potem zaczęła Pezz
- Ja Perrie Edwards obiecuję Tobie Zayn'ie Malik'u moją miłość do Ciebie aż do śmierci i dzień dłużej. W chwilach dobrych i złych będę zawsze obok. Wychowam nasze dzieci na dobrych ludzi. Będę przykładną żoną i matką. Kocham Cię na zawsze. - wzruszeni patrzyliśmy jak nasi przyjaciele ślubują sobie miłość

~~Zayn~~
- Ogłaszam wasz mężem i żoną. Możesz pocałować pannę młodą - na reszcie mogłem pocałować MOJĄ ŻONĘ. Wyszliśmy z kościoła. Obsypano nas ryżem, a potem gratulowano. 30 minut później znaleźliśmy się na miejscu, gdzie odbędzie się wesele. Sala wyglądała cudnie. Gdy goście zajęli miejsca poprosiłem żonę do pierwszego tańca. Bujaliśmy się w rytm muzyki i po chwili dołączyli do nas goście. Zajęliśmy miejsca z zamiarem zjedzenia posiłku. Na początek przynieśli nam kurczaka w sosie winnym z ziemniakami. Wyglądało i było przepyszne. 

~~Lily~~
Wszyscy są na parkiecie, a ja siedzę i rozglądam się za Harry'm. Dostrzegłam go siedzącego przy jednym ze stolików. Spojrzał się i ruszył w moją stronę. 
- Mogę panią prosić? - zapytał kiedy zjawił się obok
- Jasne - wstałam i ruszyliśmy na parkiet. Akurat puścili wolną muzykę. Jedną ręką chwycił mnie w pasie, a drugą wziął moją dłoń w swoją. Brakowało mi tego jego dotyku. Zauważyłam jego smutną minę. - Coś się stało?
- N-nie. 
- Przecież widzę. Mi możesz powiedzieć
- Tęsknię za nią - wzięłam go na bok. Wyszliśmy na dwór i usiedliśmy na murku. 
- Ale za kim?
- Za Lily.
- Kto to?
- Dziewczyna, którą kocham. Wyjechała z przyjaciółkami do New York'u i od tamtej pory się nie odzywa. Tak bardzo mi jej brakuje i wiele bym dał żeby tu była. - w jego oczach pojawiły się łzy. W moich z resztą też. 
- Nie mogę już - zdjęłam maskę i pocałowałam go namiętnie. Gdy się od siebie oderwaliśmy spojrzał na mnie z niedowierzaniem. 
- Co tutaj robisz?
- Nie mogłam opuścić ślubu mojej przyjaciółki - odpowiedziałam z uśmiechem
- Nawet nie wiesz jak się cieszę - wziął moją twarz w swoje dłonie i złączył nasze usta w pocałunku. - Kocham Cię i chcę żebyś była moją dziewczyną
- Też Cię kocham głuptasie.
- Czyli to znaczy tak?
- Tak 
- Skoro Ty tu jesteś, to Cass i Chels też muszą tu być.
- Są tam - wskazałam na nie i chłopców idących w naszą stronę. Wstaliśmy i ruszyliśmy do nich.
- Czyli to znaczy, że się pogodziliście? - Hazza 
- Tak - odpowiedział Niall i pocałował swoją wybrankę serca. Li  zrobił to samo. Wróciliśmy na salę. Zobaczyłam przerażający widok. 


--------------------------------------
Przepraszam że tak długo musieliście czekać. Szkoła, przyjaciele itp. Ogólnie rozdział mi się nie podoba, ale nie mi oceniać. Niedługo następny : *

niedziela, 15 września 2013

Rozdział XVI

Obudziła mnie stewardessa.  Wzięłam bagaż podręczny i zaczęłam szukać dziewczyn. Znalazłam je przy reszcie bagażu. Wyszłyśmy z lotniska i złapałyśmy taksówkę, która zawiozła nas do hotelu.

~~Cassie~~
Weszłyśmy do pokoju i od razu zaczęłyśmy się wypakowywać. W łazience rozstawiłyśmy nasze kosmetyki i położyłyśmy się na łóżkach. Nasz wypoczynek nie trwał jednak długo, bo do drzwi ktoś zapukał. Podeszłam otworzyć. 
- Witam dziewczęta. To jak gotowa do swojej pracy? - do pokoju wszedł szef Chels.
- Przez całe swoje życie byłam gotowa - odpowiedziała z uśmiechem od ucha do ucha. - ale dziewczyny też idą?
- Twój wybór. Za 20 minut przed hotelem - wyszedł, a ja zamknęłam drzwi.Wyjęłam świeże ubrania z szafy, dziewczyny też. Po 10 minutach miałam na sobie to, Chels to i Lily to. Szybko pomalowałyśmy się i wyszłyśmy przed hotel gdzie czekał już na nas pan Evans. Otworzył nam drzwi od samochodu po czym wszyscy wsiedliśmy i ruszyliśmy. Po przybyciu na wyznaczone miejsce weszliśmy do wielkiego budynku. Szliśmy długim korytarzem, aż znaleźliśmy się w gabinecie szefa. Chels zajęła miejsce przed biurkiem, a my usiadłyśmy z boku i przyglądałyśmy się jak wypełnia podanie. 
- Poczekajcie tu chwilę - wyszedł z biura i gdzieś poszedł. 
- Strasznie mi się tu podoba. - Chels
- Jak załatwisz tą sprawę to idziemy pozwiedzać 
- Lily ma racje. Czas podbić New York. 
- Jestem - wrócił. - Zostajesz przyjęta na 3 miesiące. Praca jest legalna. Możesz już iść do domu, lecz jutro widzimy się o 6. Resztę dowiesz się jutro. Do zobaczenia - pożegnałyśmy się i wyszłyśmy z budynku. 
- To gdzie idziemy? - zapytałam
- Taras widokowy Top of the Rock - krzyknęła Chels.

~~Liam~~
Tęsknie za nią. Po co ja głupi dałem się wrobić w ten zakichany związek. Pieprzony Modest. Koniec z tym. Trzeba to iść wyjaśnić. Albo nie, bo to nic nie da. 
- Niall! - zawołałem chłopaka po czym zjawił się niemalże natychmiast 
- Co jest? 
- Na ile Chels wyjechała?
- Na 3 miesiące - posmutniał. Ja również
- To lipa - do kuchni wszedł Hazza także przygnębiony.
- A Tobie co? 
- Tęsknie za Lily
- A ja za Chels
- Ja za Cassie. Wiem! może pojedziemy do New York'u?
- Nie wiemy nawet gdzie to dokładnie jest - Hazza
- No racje. Trzeba poczekać te 3 miesiące - Niall
- Co to za kółko smutaczy? - Lou wszedł do kuchni.
- Wcale nie. Po prostu tęsknimy. - odpowiedziałem
- Idziemy się rozerwać. Mała impreza. - kazał nam iść się przygotować. Ubrałem luźnie ubrania i dołączyłem do chłopaków. 

~~Lily~~
Zmęczone zwiedzaniem wróciłyśmy do hotelu. Każda z nas chciała się wykąpać więc ustąpiłam kolejki. Po wykąpaniu odpłynęłam w krainę Morfeusza.
 ~Rano~
 Obudził mnie budzik Chels. Podniosłam głowę z poduszki i spojrzałam czy Chelsi wstała. Przeciągnęła się i wyjęła czyste ubrania z szafy, a następnie ruszyła do łazienki. Nic więcej nie pamiętam bo moja głowa opadła bezwładnie na poduszkę, a ciężkie powieki zamknęły się. 

~~Cassie~~
Równo o godzinie 12 zadzwonił budzik na znak, że pora wstać. Podeszłam do szafy i wyszperałam jakieś ubrania. Wykąpałam się i je założyłam. Po wyjściu z łazienki widziałam, że śpioch jeszcze śpi. Po cichu podeszłam do jej łóżka i perfidnie ściągnęłam kołdrę. Wkurzona spojrzała na mnie.
- Czy nie można pospać w spokoju?! Najpierw budzik a teraz Ty.- wyszła z łóżka i na szybko wyciągnęła ciuchy i zniknęła za drzwiami łazienki.. Hahah zawsze się wkurza jak jej ściągam kołdrę. Kiedy wyszła poszłyśmy do sklepu.

~Miesiąc później~
~~Zayn~~
Jutro ślub mój i Perrie, a chłopcy nadal nie w humorze. Oby dziewczyny przyjechały, bo tak dłużej być nie może. 
- Jutro wielki dzień. Gotowy na to wydarzenie? - zapytał siedzący obok Lou.
- Od miesiąca czekam na to. - uśmiechałem się jak głupi do sera. 
- To idziemy na przymiarkę garnituru? 
- Tak. - zawołałem jeszcze tylko resztę i poszliśmy na miasto. Po długich poszukiwaniach znalazłem odpowiedni garnitur dla siebie, a chłopcy dla siebie. Pojechaliśmy do domu.

~~Perrie~~
Ktoś zadzwonił do drzwi. Wstałam otworzyć i nie mogłam uwierzyć.
- Nawet nie wiecie jak się cieszę, że jesteście - przytuliłam dziewczyny.
- My też się cieszymy - powiedziała Cassie. 
- Właśnie miałam jechać po suknie ślubną. Chciałybyście się wybrać?
- No jasne. Też musimy sobie kupić sukienki. Wzięłam klucze do ręki i wyszłyśmy z domu. Na mieście obeszłyśmy chyba każdy sklep i nic nie znalazłyśmy. Zostały jeszcze dwa. Weszłyśmy do salonu sukien ślubnych. Każdą przymierzyłam. Jedna szczególnie mi się spodobała. Przymierzyłam i leżała idealnie. Zapłaciłam za nią i poszłyśmy do ostatniego sklepu w poszukiwaniu sukienek dla dziewczyn. Cassie wybrała i taką maskę, Lily i taką maskę i Chelsi i taką maskę. Nie jest to zwykły ślub. Jest to taki przebierany. Wróciłyśmy do domu i Chelsi zaczęła opowiadać jak jest w New York'u. 
- To miałyście tam ciekawie.
- Miałyśmy. Wracamy tam zaraz po waszym ślubie. Szkoda, że nie chcecie tam pojechać w podróż poślubną.
- Jeszcze nie mamy miejsca gdzie jedziemy.

~Następny dzień~
~~Lily~~
Dzisiaj czuję się wyjątkowo dobrze. Obudziłam resztę dziewczyn i zaczęłyśmy się przygotowywać. Ślub na 12, a jest 9:30. Szybko się umyłyśmy i ubrałyśmy w nasze suknie oraz maski. Po dwóch godzinach znalazłyśmy się u Pezz. Wyglądała prześlicznie. Pomogłyśmy jej zrobić fryzurę i  pojechałyśmy do kościoła. Dobrze, że chłopcy są w środku i nic nie wiedzą o naszym przyjeździe.


-----------------------------
Wybaczcie że taki krótki. Nie mam weny ostatnio ; c

czwartek, 5 września 2013

Rozdział XV

~~Ian~~
Wziąłem ciuchy i pobiegłem za nią. Niestety spóźniłem się. Straciłem ją z oczu. Zdecydowałem się pojechać do jej przyjaciółek.
- Cześć. Nie ma tu Lily? - zapytałem zdyszany i zmartwiony
- Nie ma. Co się stało? - Cass 
- Nic. Jakby się pojawiła dajcie znać ok?
- Okej. - odszedłem do drzwi i myślałem gdzie jeszcze może się podziać. Chłopaki. Zawróciłem i poszedłem do ich domu. Zadzwoniłem. W myślach miałem tylko jedno. Proszę niech ona tam będzie. Drzwi otworzył mi Harry. Zmierzył mnie wzrokiem.
- Czego chcesz? - zapytał chłodno 
- Lily jest tutaj?
- Nie. Czemu miałaby być? Coś Ty jej zrobił?
- Nic. Wybiegła z mojego domu. Nie wiem gdzie. - po chwili namysłu olśniło mnie - Las! - krzyknąłem i chciałem już iść.
- Nie. Ty tu zostajesz na wypadek gdyby przyszła. Ja pójdę - wszedłem do środka, a chłopak wybiegł z domu i udał się w stronę lasu. Co ja narobiłem. 

~~Harry~~
Zabije sukinsyna. Jak on mógł ją skrzywdzić. Co z tymi fotografami jest nie tak. Znalazłem się w lesie. Nie było słychać nic. Tylko sowę siedzącą na drzewie i wydającą swoje dźwięki. Szedłem jeszcze kawałek i zacząłem wołać ją.
- Lily! Słyszysz mnie? Lily! - nic nie dawało. Mimo to nie przestawałem jej szukać. Choćbym miał spędzić tutaj całą noc,. znajdę ją. - Lily! - ponownie wołałem jej imię. 

~~Lily~~
Zgubiłam się. Siedziałam na jakimś zimnym kamieniu i w dodatku jest zimno i łzy zamazują widoczność. Nagle usłyszałam głos, który woła moje imię. 
- Harry!! Tu jestem. Pomóż mi.
- Spokojnie. Już idę. - usłyszał i już nie wołał. Zaraz stąd pójdę. 
- Gdzie jesteś?! 
- Niedaleko. Czekaj tam na mnie - ruszyłam w stronę usłyszanych dźwięków. Wpadłam na kogoś, lecz to nie był Loczek, tylko jakiś napity facet. Przestraszyłam się i zaczęłam znowu biec, ale facet był szybszy i mnie złapał
- Teraz się zabawimy mała suko - chciał rozpiąć moją koszulę. Wyrywałam się, ale to nic nie dało, ponieważ był większy i silniejszy. Udało mu się to. Zabrał się za spodnie. Krzyczałam, żeby ktoś mi pomógł, lecz na nic. Harry'ego też nie słychać.

~~Harry~~
Doszedłem do miejsca, gdzie słyszałem dźwięki. Nie było tam jej. Niedaleko było słychać jej jęki przerażenia. Podszedłem tam i to co zobaczyłem zamurowało mnie. Otrząsnąłem się i zrzuciłem z niej tego obrzydliwego żula i podniosłem ją.
- O proszę. Masz obrońcę. - uderzył mnie w brzuch - Szkoda, że takiego słabego - wyprostowałem się i z pieści uderzyłem go w nos. Wyciągną coś z kieszeni i pchnął mnie tym w brzuch. Uciekł.
- Harry. Musimy się stąd wydostać i jechać do szpitala. - Lili była przerażona. Cała trzęsła się z zimna. Podniosła mnie i zarzuciła moją lewą rękę na plecy. Po jakimś czasie wydostaliśmy się i złapaliśmy jakiś samochód, który zawiózł nas do szpitala. Na miejscu pielęgniarki się mną zajęły, a dziewczyna zadzwoniła poinformować resztę. Wszedłem do sali gdzie lekarz mnie opatrzył.
- Rana nie jest poważna, więc nie trzeba operować. Założymy panu opatrunek i może jechać pan do domu. - wyciągnął bandaż, gazę i coś do oczyszczenia ran. Zabieg trwał ok. 20 minut - Proszę za tydzień przyjść na wizytę kontrolną.
- Dobrze. Mogę już iść? - zapytałem. Lekarz pokiwał głową i opuściłem salę. Wszyscy już tam byli. Rzucili się na mnie, jakby stało się coś poważnego. Lily się we mnie wtuliła jak w misia. 
- Dobrze że nic Ci nie jest. Dziękuję.
- Co się stało? - zapytałem już u niej w domu
- Ian mnie zdradził z Melissą. 
- Już jest dobrze. Co masz zamiar teraz zrobić.
- Wyjadę z miasta. Muszę sobie wszystko poukładać. 
- Rozumiem, ale pamiętaj że tutaj jest Twoje miejsce. Przy mnie i przy przyjaciołach. 
- Nie zapomnę. Dziękuję, że jesteś.

~~Cassie~~
Kiedy dowiedziałyśmy się o zdarzeniu natychmiast pojechałyśmy do Lily. Hazz właśnie opuszczał jej mieszkanie, a my poszłyśmy do jej pokoju. Nic nie mówiąc przytuliłyśmy ją. 
- Więc teraz we trzy jesteśmy wole.
- Jak to? Wy też?
- No tak. Liam mnie zdradził, a Chels z Niall'em się pokłócili.
- No to się porobiło. 
- Mam pomysł. Mój szef zaproponował mi pracę w New York'u. Co wy na to, żebyśmy wybrały się tam wszystkie trzy?
- Ja mogę jechać. 
- Ja też. Niech Liam zatęskni. To kiedy wyjazd?
- Nie wiadomo. Szef ma zadzwonić 15 minut wcześnie Pakować się - krzyknęła. Pomogłyśmy Lily w pakowaniu, a następnie pojechałyśmy do  mnie. Także pomogły mi się spakować. Zostałam sama w domu, bo dziewczyny pojechały do siebie. 

~Rano~
~~Chelsea~~
Zadzwoniłam do szefa.
- Witam szefie. Mam takie pytanie.
- Słucham
- Czy mogę zabrać dwie przyjaciółki ze sobą?
- Nie ma problemu. Już bukuję bilety. Do zobaczenia wieczorem. - rozłączył się. Wzięłam z szafy ubrania i poszłam się wykąpać. Zjadłam śniadanie i poszłam otworzyć drzwi. Wpuściłam Cass i Lily. 10 minut później zadzwonił szef i poinformował nas, że za piętnaście minut mamy być gotowe. Wystawiłyśmy walizki przed dom, a Lily zadzwoniła pożegnać z chłopcami. Kidy pan Evans podjechał wsiadłyśmy i ruszyliśmy na lotnisko. Poszłam po coś do picia. Kiedy wróciłam zobaczyłam chłopaków żegnających się z dziewczynami. Podeszłam do nich i też się pożegnałam. Niall nawet na mnie nie spojrzał. No cóż, trudno. 
- Dziewczyny musimy już iść do samolotu - podniosłyśmy walizki i ostatni raz się odwróciłyśmy żeby im pomachać. Po chwili siedziałyśmy już wygodnie w fotelach, a samolot wzbijał się coraz wyżej. Podziwiałyśmy piękne widoki. 
- Podać coś? - podeszła do nas stewardessa. 
- 3 wody prosimy - podała nam i poszła dalej. - Nie wierzę, że jadę spełniać moje życiowe marzenia - nadal nie dowierzałam. Lubię podróżować. Gadałyśmy tak długo, aż w końcu zasnęłam.

Rozdział XIV

Wróciliśmy do domu i całą piątką rzuciliśmy się na kanapę i włączyliśmy film. Był już wieczór, więc co po niektórzy zasnęli. Trzymaliśmy się tylko ja z Niall'em. Po jakimś czasie także odlecieliśmy w krainę snu.

~~Niall~~
Obudziłem się ze strasznym bólem pleców. Była jeszcze wczesna pora więc po cichu zwlokłem się z kanapy i udałem się do swojego pokoju po świeże ubrania, a następnie udałem się do łazienki, aby wziąć prysznic. Zwarty i gotowy do wyjścia zszedłem cicho po schodach i wyszedłem z domu. Pojechałem do Chels.
- Cześć kochanie - pocałowałem ją i wszedłem do środka. Słodko wyglądała w tej piżamce i w dodatku zaspana.
- Cześć. Co tak wcześnie tutaj robisz?
- Idź szybko na górę i ubierz coś na szybko.
- Okej, ale możesz powiedzieć mi o co Ci chodzi?
- Zobaczysz. Leć do góry - wbiegła po schodach. Usłyszałem dźwięk zamykanej szafy i zamknięcie drzwi do łazienki. Po 30 minutach była gotowa. Zakluczyła dom i ruszyliśmy do samochodu. Wyprzedziłem ją
- Proszę - otworzyłem jej drzwi od auta
- Dziękuję - wsiadła a ja zamknąłem drzwi i wsiadłem na miejsce kierowcy.
- Powiesz mi w końcu gdzie jedziemy? - zapytała lekko podenerwowana
- Nie denerwuj się tak. Zaraz będziemy.
- Dlaczego Ty mi to robisz? Nigdy nie chcesz mi powiedzieć gdzie jedziemy - powoli dojeżdżaliśmy na miejsce
- O patrz już jesteśmy
- Co to za miejsce?
- Idziemy na masaż kiciu - skradłem jej buziaka
- Haha a wiesz, że wczoraj myślałam nad tym, żeby iść na masaż? - zaczęła się słodko śmiać co mnie również rozśmieszyło. Weszliśmy do środka. Ja płaciłem za nas oboje. Po chwili leżeliśmy już na leżakach.
- Dzień dobry. Gotowi państwo na masaż?
- Tak - odpowiedziała, a masażystki zabrały się za swoją robotę. Jakie to relaksujące. Mój mózg się opróżnił ze wszystkich myśli.

~~Chels~~
Masaż jest przyjemny, ale muszę powiedzieć Niall'owi o wyjeździe do New York'u. Jak ja mu to powiem? Później o tym pomyślę, a teraz relaks. Po godzinie opuściliśmy budynek.
- Niall musimy pogadać.
- No mów.
- Za 3 dni wyjeżdżam.
- Dokąd?
- Do New York'u
- Nie zgadzam się.
- Niall, no błagam, nie rób z tego problemu, proszę cię! Przecież to tylko dwa, góra trzy miesiące... Dla mnie to wielka zawodowa szansa, spełnienie marzeń!
- Dla ciebie. A co ze mną? - zirytował się
- Kochanie, te 2 miesiące szybko minął.
- Kto Ci zaproponował pracę?
- Jack Evans. Mój były szef. Mam zapewnione wszystko co mi będzie potrzebne
- O, widzę, że pan Evans o wszystkim pomyślał! Proszę, jaki zapobiegliwy... Masażystę i szofera też masz zapisanych w kontrakcie?
- O co ci chodzi?! 
- I ty mnie jeszcze pytasz, o co mi chodzi? Już zapomniałaś o incydencie z kwiatami i bransoletką? Jestem prawie pewien, że ten cały Evans ma wobec ciebie nieuczciwe zamiary! - zaczął krzyczeć
- To jakaś paranoja!On ma Żonę i dziecko. Ona sama mi pomogła wypełnić wniosek wizowy. Mówiłam Ci, że ma znajomości w New York'u. Myślisz, że ciągnęłaby mnie tam, gdyby coś było na rzeczy?! - nie wytrzymałam 
- A cholera ją tam wie! I tak się nie zgadzam! I koniec! - kategorycznie zabronił mi jechać. 
- A jak Ty wyjeżdżasz w te swoje trasy koncertowe, to myślisz że mi Ciebie nie brakuje? Ty wyjeżdżasz na dłużej, a mi nie pozwalasz spełniać marzeń?
- To co innego. To jest moja praca.
- A to jest moje marzenie.
- Nie kłóć się ze mną - spojrzał na mnie przerażającym wzrokiem.
- Bo co?
- Bo to będzie koniec naszego związku!
- To dobrze - wysiadłam z samochodu trzaskając drzwiami i szłam przed siebie z załzawionymi oczami. Nie wytrzymam. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wykręciłam numer telefonu i wcisnęłam zieloną słuchawkę. Po 3 sygnałach usłyszałam męski głos.
- No co jest Chelsi? - zapytał szef
- Zgadzam się na wyjazd, ale mam jeden warunek. Wyjeżdżam jutro.
- Dla mnie okej. Poinformuję żonę i jutro przyjadę po Ciebie i pojedziemy na lotnisko.
- Dobrze. Do widzenia - rozłączyłam się i poszłam do domu.

~~Cassie~~

- Co to do cholery jest? - zapytałam ze łzami w oczach, kiedy Liam otworzył mi drzwi
- Kochanie to nie tak jak wygląda.
- A jak? - krzyczałam
- Nie denerwuj się. To wszyst...
- Nie chce tego słuchać. Powiedz mi tylko jedno. Kochałeś mnie w ogóle?
- Nadal kocham. Cass proszę wysłuchaj mnie. - prosił a ja nie chciałam słuchać.
- Nie Liam. Dostałeś już szansę. Drugiej nie będzie. Żegnaj.
- Cass ... - wołał mnie. Wybiegłam z klatki i dobiegłam do domu Chels. Na szczęście była w domu.
- Cassie co się stało? - zapytała przerażona
- Liam mnie zdradził. Zakończyłam ten związek. Nie chce go widzieć - jeszcze bardziej zaczęłam płakać. Zdziwiłam się bo Chels też zaczęła - A Tobie co?
- Nie jestem już z Niall'em. Ostro się pokłóciliśmy i tak wyszło.
- To nieźle. Jesteśmy znowu samotne. No cóż pora przestać płakać i zaczynamy piżama party - wytarłam łzy z policzka, a Chels zrobiła to samo. Zaopatrzyłyśmy się w potrzebne rzeczy i rozpoczęłyśmy nasz wieczorek. Liam i Niall ciągle dzwonili, ale odrzucałyśmy połączenia. 

~~Lily~~
Postanowiłam pojechać do Ian'a. Zapukałam do drzwi. Otworzył mój chłopak. 
- Obudziłam Cię? - był w bokserkach i wyglądał na zakłopotanego
- Nie. Kochanie przyjedziesz za godzinkę. Muszę tu trochę ogarnąć. 
- Mam tylko jedno pytanie - weszłam do środka i pocałowałam go w policzek. 
- No więc o co chodzi? - patrzał się w stronę łazienki
- Chcę rzu...- przerwałam kiedy zobaczyłam szkolną szmatę Melissę owiniętą w ręcznik. - A więc tak się bawisz za moimi plecami. Przecież każdy mnie ostrzegał przed Tobą, a ja głupia Ci ufałam. Teraz wiem, że przyjaciele nie kłamią. To koniec. - biegłam do lasu. Nie obchodziło mnie to gdzie teraz się znajduję. Za dużo mam w głowie.


----------------------------------------------------------
Tak mnie jakąś wzięło na rozstania. Może to przez humor ;c
Mniejsza o to. Rozdziały nie będą dodawane tak często jak w wakacje. Przepraszam :( Mam nadzieję że się spodoba rozdział

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział XIII

~~Chels~~
- Nie uważasz, że Harry lekko przesadza?
- Trochę. Nigdy tak nie robił - Niall
- Może zakończmy już tą imprezę?
- Świetna impreza - ledwie chodząc chwalił Brian z klasy
- Dzięki. Chelsi nie kończmy jeszcze
- Ostatnia godzina i kończymy - Niall zaczął tańczyć w miejscu a ja poszłam się napić.

~~Harry~~
Jestem tak pijany, że nie wiem co robię. Podszedłem do Lily i ją pocałowałem. Dostałem w twarz
- Co Ty robisz?! Mam chłopaka jakbyś nie wiedział - mówiła wkurzona.
- Przepraszam. Nie mogłem się powstrzymać
- Harry Ty masz Alice, ja mam Ian'a jasne? 
- Ale ja Ciebie kocham - zakrztusiła się piciem 
- Teraz Ci się tak wydaje. Jutro powiesz coś innego 
- Wcale nie. Moje uczucia co do Ciebie są prawdziwe. 
- Hazz ja nie mogę. Kocham Ian'a - odeszła ode mnie. Nie miałem ochoty na zabawę, więc poszedłem po swoje rzeczy i wyszedłem z imprezy i udałem się do domu.

~~Lily~~
Cholera. Też go kocham, ale Ian'a również. Nie wiem co mam robić. Muszę z kimś pogadać. Chels była zalana w trupa, a Cassie gdzieś zniknęła z Liam'em. Pociągnęłam El i poszłyśmy w miejsce, gdzie jest cicho.
- Harry powiedział mi, że mnie kocha - wypaliłam 
- To dobrze, że Ci w końcu powiedział.
- Co? To Ty wiedziałaś?
- Każdy wiedział. Nic Ci nie mówiliśmy bo uznaliśmy, że sam Ci powie jak będzie gotowy.
- Długo to trwa?
- Pierwszy raz kiedy umówiłaś się z Ian'em
- Co ja mam zrobić? Kocham ich obu
- Zrobisz to co uznasz za słuszne 
- Dzięki za rozmowę - pocałowałam ją w policzek i wróciłyśmy na imprezę.

~Następny dzień~
Obudziłam się ze strasznym bólem głowy i do tego z mętlikiem w głowie. Zwlokłam się z cieplutkiego łóżka i podeszłam do szafy i wzięłam ubrania. Napuściłam wody do wanny i wlałam olejek cytrusowy. Po chwili zanurzyłam się w wodzie i zaczęłam rozmyślać

~~Harry~~
Teraz jak już wie to może coś ruszy do przodu, ale nie będę się łudził. Do pokoju wparowali chłopacy z pytaniami.
- Słyszeliśmy wieści - zaczął Niall
- Jak zareagowała? - ciekawski Lou
- Powiedziała, że kocha tego swojego lalusiowatego chłopaka
- Przykro mi - Liam
- Ale was pocieszę. Oświadczyłem się Pezz
- Gratulujemy - Zayn się uśmiechał przez cały czas. Szczęściarz 
- Nie ma co rozczulać się nad jedną dziewczyną. Dziś wywiad i musimy się przygotować - wstałem z łóżka 

~~Liam~~
Dojechaliśmy na miejsce. Reporterka nas przywitała i zajęliśmy nasze miejsca.
R: Jak wam mijają ostatnie tygodnie?
Lo: Bardzo dobrze. A Twoje?
R: Moje również. Słyszałam, że Liam i Niall mają dziewczyny. Opowiecie nam coś o nich?
Li: Oczywiście. Ma na imię Cassie. Jest zawsze uśmiechnięta, czasami na mnie krzyczy, jej marzeniem jest zostać psychologiem. Kocham ją. Jest dla mnie bardzo wyjątkowa. Nie mógł bym jej skrzywdzić i nie pozwolę na to, aby ktoś ją skrzywdził. Jest powodem dla którego rano wstaję z łóżka z uśmiechem na twarzy wiedząc, że na mnie czeka. Jednym słowem jest dla mnie idealna. 
N: Na imię jej Chelsea. Jest moim skarbem, który potrafi mnie pocieszyć, jest ze mną mimo i po mimo. Czasami się złości, ale i tak ją kocham. Jest moją pierwszą myślą po obudzeniu się i ostatnią przed zaśnięciem. Nie pozwolę jej skrzywdzić. Kocham ją bardzo mocno. Jest moim światem. 
R: Czyli dobrze wam się układa? 
Li i N: Oczywiście
R: Cieszysz się z zaręczyn? Przy okazji moje gratulacje
Z: Bardzo się cieszę. Dziękuję
R: Nie sądzisz, że jesteś trochę za młody?
Z: Nie. Jak się kogoś bardzo kocha, to trzeba przejść do następnego etapu. Hehe
R: Ty jako jedyny jesteś singlem. Czekasz na tą jedyną?
H: Czekam. Może niedługo się pojawi.
R: Czyli jest ktoś taki w Twoim życiu?
H: Można tak powiedzieć.
R: To czekamy na dobre wieści. Jak wam się układa z Eleanor?
Lo: Świetnie. Z dnia na dzień nasze uczucie jest coraz silniejsze.
R: Dużo się dzieje w waszym życiu. Życzę szczęścia. Dziękuję za świetny wywiad - podała nam rękę i wyszliśmy

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział XII

Niall usiadł w kuchni, a ja robiłam obiad.
- Co byś chciał zjeść?
- Hmm.. Zrób co chcesz - wyszczerzył swoje piękne ząbki
- Haha. To zrobimy kurczaka. - wyjęłam wszystko co potrzebne i zabrałam się za przygotowywanie posiłku. Niall w między czasie rozmawiał z kimś przez telefon. 
- Kochanie chcesz urządzić tu imprezę? - zapytał, kiedy skończył rozmawiać 
-A co będzie jak sąsiedzi usłyszą głośną muzykę?
-Nic nie powiedzą. Poza tym sąsiedzi też robią od czasu do czasu imprezę, zwłaszcza że na tym osiedlu mieszkają sami młodzi ludzie - przekonywał
-  nie wiem.  - wahałam się
- nie daj się prosić - zrobił śliczną minę
- okej - podniósł mnie i zakręcił. 
- Wiesz że Cię kocham? 
- Oj wiem - wpiłam się w jego gorące usta. Powróciłam do poprzedniej czynności.  Parę minut później obiad był gotowym i usiedliśmy do stołu
- Uwielbiam Twoją kuchnie - chwalił mnie Horanek
- Dzięki - wyszczerzyłam zęby. - to jak sobie wyobrażasz tą imprezę?
- Zaprosimy ludzi, pojedziemy po zakupy i jedzenie, przygotujemy wszystko i gotowe
- Niall Niall. To o której ma się zacząć?
- Myślę że o 19 będzie okej 
- No dobra to pozapraszaj gości, a ja posprzątam po obiedzie - blondyn wstał i wyszedł z kuchni, a ja wzięłam wszystkie naczynia i wsadziłam do zmywarki. Starłam stół i również wyszłam z kuchni. Udałam się na górę, aby ubrać coś na zakupy. Wybrałam to. Na szczęście jutro jest wolne od szkoły. Kiedy zeszłam na dół mój chłopak był już gotowy do wyjścia. Wsiedliśmy do jego auta i pojechaliśmy do supermarketu. Na miejscu wzięliśmy koszyk. Przemieszczaliśmy się między półkami, szukając potrzebnych produktów.
- Kochanie Ty poszukaj jakiś chipsów i soku
- A Ty?
- Idę na alkohol. W końcu bez tego nie ma imprezy.
- Racja - Blondynek poszedł. Znalazłam to co miałam i wzięłam 15 paczek chipsów i 10 kartonów soku.
- Jak nie starczy to mam blisko do  całodobowego sklepu. Oby Niall nie zaprosił zbyt dużo ludzi - pomyślałam. Zanim się obejrzałam Niall stał za mną z dużą ilością alkoholu. Zdziwiłam się, ale nie pytałam o nic. Zapłaciliśmy za zakupy i udaliśmy się do mojego domu.

~~Harry~~
- Jesteśmy zaproszeni na imprezę u Chels - poinformował mnie Zayn
- To już mamy plany na wieczór. Dziś się zabawię. W ogóle kto ma przyjść - zapytałem
- Nw. Nic więcej nie napisał. Kiedy Liam, Niall i Lou wrócą to trzeba będzie im powiedzieć, żeby nie mieli planów na dzisiaj.
- okej. Ja się zmywam na 2 godziny. Do zobaczenia
- Okej. Narka - wyszedłem. Udałem się do pobliskiej kawiarni. Zająłem miejsce przy stoliku, złożyłem zamówienie i zadzwoniłem do mojej przyjaciółki Alice.
- Siemkaa - krzyknąłem wesoło do telefonu
- Witaj Hazz. Nie musisz tak krzyczeć - zaśmiała się
- Dzisiaj jest impreza u mojej przyjaciółki, chcesz iść ze mną?
- Mogę iść. 
- Okej. To wpadnę po Ciebie o 18:30. Może być?
- Jasne. 
- To do zobaczenia
- papa - rozłączyłem się i dostałe swoją kawę i ciastko. Mam 3 godziny na przygotowania, więc postanowiłem wcześnie wrócić. Dojechałem do domu. Nikogo nie było. Poszedłem na górę, zdjąłem z siebie ciuchy i wszedłem pod prysznic. Po tej czynności umyłem dokładnie zęby i wysuszyłem włosy. Założyłem świeże ubrania i użyłem perfum. Spojrzałem na zegarek, który wskazywał godzinę 18:15. Zszedłem na dół. Byli tam chłopcy, którzy się przygotowywali. Wziąłem kluczyki do auta i pojechałem po Alice. Kiedy wyszła z domu pomachałem jej.
Wyglądała ślicznie. Wsiadła do samochodu i ruszyliśmy do Chels. Po paru minutach byliśmy na miejscu. Przedstawiłem wszystkim Alice.
- To jest El, Perrie, Lily, Amanda, Selena, Cassie, Chels, chłopców, Juju i Austina już znasz. - Zdziwiła mnie trochę mina Lily, ale nie będę wnikał. Weszliśmy w tłum ludzi. Nie wiedziałem że aż tylu ludzi będzie. Impreza się powolij rozkręcała, a ja bylem lekko wcięty.

 

piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział XI

~Tydzień później~
~~Cassie~~
Dzień jak co dzień. Wstałam o 6:30 i podeszłam do szafy, aby wybrać ubranie. Po piętnastu minutach wyszukałam to. Weszłam do łazienki i umyłam się żelem oliwkowym. Zeszłam na dół, żeby przygotować śniadanie. Wyjęłam 3 jajka i rozbiłam je do talerza i dosypałam sól i pieprz. Na rozgrzaną patelnię wlałam pomieszane składniki i po chwili była gotowa. Kiedy już skonsumowałam, postanowiłam zadzwonić do misia.
- No cześć kochanie. Jeszcze nie w szkole?
- Zaraz się zbieram. Chciałam tylko usłyszeć Twój głos przed najnudniejszymi sześcioma godzinami w szkole.
- Leć kochanie. Przyjadę po Ciebie jak chcesz
- Pewnie że chce
- To do zobaczenia słońce. Kocham Cię
- Ja Ciebie też - rozłączyłam się. Założyłam torbę na ramię i wyszłam do szkoły. Droga minęła powoli, ale muzycznie. Zawsze biorę ze sobą na drogę mp3. Na miejscu byłam o 7:55 więc od razu poszłam pod salę gimnastyczną. Wszyscy tam byli prócz Chels i Lily. O nie Maelissa.. Czy ona zawsze się będzie mnie czepiała?
- O Cass przyszłaś na czas. Dziś spełnię obietnicę zemsty.
- Oj nie bądź za pewna. Nie uda Ci się mnie wkurzyć 
- Jeszcze zobaczymy - zaśmiała się i nic więcej nie powiedziała bo zadzwonił dzwonek na lekcje. Weszłyśmy do szatni i przebrałam się w strój. Chciałam już wychodzić kiedy Melissa otworzyła jadaczkę
- Patrzcie jakie ma kacze nóżki haha. Kwakwa - zaczęła się śmiać
- Serio? I to ta Twoja zemsta. Raczej mnie nie rusza hahaa - obróciłam się na pięcie i dumna poszłam na salę gimnastyczną. Dziś była siatkówka, a Lily i Chels się spóźniają. 
- Odbij ofermo - serwuje Melissa
- Żebyś wiedziała że odbiję - odbiłam piłkę, która wylądowała na brzuchu tej żmii. Nie cierpię jej.
- Co to miało znaczyć? Nie widzisz gdzie celujesz? Może byś trochę uważała ofermo - podeszła do mnie z żalami. Haha muszę przyznać że wyglądało to komicznie. Po zakończonym wf'ie poszłam pod klasę matematyczną. Stały tam Lily i Chelsea. 
- Czemu nie było was na wf'ie?
- Zaspałam - przetarła oczy Lily
- Mój najcudowniejszy kierowca się spóźnił - powiedziała Chels
- Ach ten Niall. A skoro mowa o chłopakach to Liam po mnie przyjeżdża i nie mogę iść dziś z wami na zakupy. Sorry
- Nie no okej. W sumie Ian po mnie przyjedzie więc także nie miałabym jak się wyrwać na nie.
- Jutro pojedziemy. - powiedziałam 
- Zapamiętasz to słowo do końca życia. ZEMSTAA - powiedziała przechodząc obok nas Melissa. My tylko wywróciłyśmy oczami, weszłyśmy do klasy i zajęłyśmy miejsca. Pan Turner zrobił nam dzisiaj wolną lekcję. Wszyscy gadali
- Co tej krowie odbija? - wskazała na Melisse Lily
- Chce się dowartościować i tyle. Nie ma co się przejmować Cass. 
- Nie przejmuje się. Co ona może mi takiego zrobić? haha - zaczełyśmy się śmiać. Reszta lekcji minęła szybciej niż się spodziewałam. Wyszłam przed szkołę i pożegnałam się z dziewczynami. Ruszyłam w stronę auta mojego chłopaka.

~~Liam~~
Szła w moim kierunku, kiedy nagle pojawiła się ta dziewczyna. Jak jej tam? O Melissa. Podeszła do mnie i przyssała się do moich ust. Próbując uwolnić się od niej nie spuszczałem oczu z Cass. Dziewczyna gdzieś pobiegła, a ta wredna suka się ode mnie odkleiła. Zacząłem biec za Cassie.
- Poczekaj. Daj mi wytłumaczyć - zatrzymała się. Spojrzałem jej w oczy pełne łez - to ona się do mnie przyssała. Widzę ją drugi raz na oczy. 
- Wiem kochanie, że to nie Twoja wina
- To dlaczego uciekłaś
- Bo ona mi rujnuje życie. Nie jest przyjemnie jak widzisz jak Twój chłopak całuje inną, mimo że to nie Twoja wina. - przytuliła się do mnie - nie chce Cię stracić. Nie zniosłabym tego
- Nie stracisz. Obiecuję - przytuliłem ją jeszcze bardziej. Pojechaliśmy do wesołego miasteczka, żeby rozweselić moje szczęście.

~~Lily~~
Trochę poczekałam na Ian'a. W końcu przyjechał. Zaraz zaraz. Czy on siedzi z Melissą w aucie? Podeszłam do samochodu i otworzyłam drzwi od strony pasażera. 
- Wysiadaj - powiedziałam. Cudem powstrzymałam się od wyciągnięcia ją za włosy
- Kochanie podwieziemy ją. 
- Nie będę siedziała z nią w jednym samochodzie
- No weź. Poprosiła to się zgodziłem
- A jeśli poprosi Cię o zrobienie jej dobrze to też się zgodzisz? - zapytałam, a ta siedziała z głupim uśmieszkiem na ryju
- Wsiadasz czy nie? - wsiadłam do tyłu i czekałam aż idiotka wysiądzie. Przez całą drogę się jemu podlizywała.
- Zamkniesz się?! - zapytałam już ostro wkurzona - A Ty nie zwrócisz jej uwagi?! Nie widzisz że ona chce Cię poderwać?!
- Spokojnie kochanie. Przecież jestem tylko Twój.
- Nie próbuję go poderwać. To tylko zwykła rozmowa - sztucznie się uśmiechneła.
- I tak nie masz u niego szans. 
- Ha - Ian się zatrzymał, a ona w końcu wylazła.  Niecierpię tej sztucznej laluni. Najlepiej utopiła bym ją. Szkoda, że to karalne.
- To gdzie jedziemy?
- Zawieź mnie do domu. Nie mam ochoty z Tobą spędzać czasu.
- Dlatego że podwiozłem Twoją koleżankę czy może dlatego że masz swoje humorki?! - jego ton stał się wyższy
- Nie podnoś ma mnie głosu to po raz, a po drugi powiedziałam gdzie masz mnie zawieźć jasne? - posłuchał.

~~Chelsea~~
- Niall?
- Tak kochanie? - zapytał kiedy leżeliśmy w łóżku
- Kochasz mnie?
- Oczywiście, że tak. Co to za pytanie? - zdziwił się 
- tak pytam. Też Cię kocham. - wstałam i założyłam na siebie szlafrok. Podeszłam do szafy i wyjęłam ubranie.
- Uwielbiam na Ciebie patrzeć.
- Zawstydzasz mnie - moje policzki oblał rumieniec.
- Oj - podszedł do mnie i obiął mnie w talii. - tak bardzo Cię kocham.
- Ja Ciebie też


środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział X

~Miesiąc później~
~~Lily~~
Na rozpoczęcie roku szkolnego ubrałam to. Zeszłam na dół pomóc mamie z walizkami, ponieważ przeprowadzam się do mojego małego mieszkania bliżej szkoły. Od czasu koncertu nie rozmawiam z przyjaciółmi, a z Ian'em układa mi się bardzo dobrze. Wsiadłam do samochodu i pojechałam pod szkołę gdzie była już moja klasa. Przywitałam się z każdym prócz Chelsi i Cassi. Weszłam do szkoły.

~~Chels~~
- Trzeba z nią pogadać - zasugerowałam 
- Chodźmy - poszłyśmy za Lily. Złapałyśmy ją na piętrze. - Lily zaczekaj
- Co?
- Chciałyśmy Cie przeprosić. Widzimy jak jesteś szczęśliwa z Ian'em, ale wtedy co Niall i Hazza mówili to była prawda.
- Wiem Ian obiecał, że więcej tego nie zrobi. No chodźcie tu - mocno się przytuliłyśmy
- Czyli to znaczy że nam wybaczasz? - zapytałam
- No jasne że tak. Idziemy na dół?
- Okej - ruszyłyśmy schodami w dół. Zajęłyśmy miejsca i rozmawiałyśmy
- To mówisz że dzisiaj mija miesiąc Twojego związku? - wypaliła Cass
- No. Tak się cieszę.
- Mam nadzieje, że dobrze wam się układa
- Nawet więcej niż dobrze. - rozmowę przerwał dyrektor, który zaczął przemowę
- Witam was po wakacjach. Przed wami 10 miesięcy nauki i chciałbym aby jak najlepiej wam poszła. 3 klasy czeka matura, ale o tym za jakiś czas. W tym roku zależy nam na jak najlepszych wynikach, ponieważ ta szkoła bierze udział w pewnej rywalizacji, a warunki są następujące
* Nie można podwyższać ocen, nawet jeżeli zabrakłoby półtorej punktu do danej oceny
* Zakaz oszukiwania. 
* Trzeba się uczyć na przynajmniej ocenę 4
* Za oszustwo grozi wykluczenie z konkursu.
* Szkoła podzielona zostaje na drużyny
* Każdy musi brać w nim udział.
Mam nadzieję że mnie nie zawiedziecie i będziecie przestrzegać zasad. Dziękuję za uważne wysłuchanie. Do zobaczenia jutro o godzinie 8. - wszyscy wstaliśmy i poszliśmy na zewnątrz. Podeszłyśmy do listy nauczycieli. Znalazłyśmy naszą klasę
* Język angielski - Matt Brown
* Biologia -  Julietta Rain
* Francuski - George McLevis
* Wf - Brian Cooper
* Chemia - Claudia Hill
* Fizyka - Celina James
* Historia - Elizabeth Colins
* Muzyka - Dominic Miller - wychowawca klasy 3F
* Geografia - Emily Ross
* Matematyka - John Turner
* Plastyka - Martin Prince
* Informatyka - Lucas Nelson
* Technika - Hannah Roberts
* Religia - ks. Mark Brooks
Pod szkołą pojawili się Niall i Liam
- Cześć dziewczyny - podszedł Liam do Cass
- Hej - tym razem Niall do Chels - Widzę że już nie jesteś zła
- Nie. Przepraszam że wam nie uwierzyłam. Ian przyznał mi się jak go zapytałam
- Czyli już z nim nie jesteś? - zapytał Liam
- Jestem. - odpowiedziała
- Okej. To jedziemy do nas? - spojrzał na nas Niall
- No okej - powiedziałyśmy. Kiedy szliśmy do samochodu zaczepiła nas głupia żmija Melissa

~~Cassie~~
- Proszę proszę panna Brown 
- Melissa - spojrzały na siebie, jakby miały się zaraz pozabijać.
- Kto to kochanie? 
- Nikt ważny 
- Jak nikt ważny. Jestem Melissa przystojniaku. Nie wiem jak taka wieśniaczka mogła poderwać wielką gwiazdę.
- Jak widać mogłam. Spadaj, nie będę marnowała śliny na Ciebie. 
- Jak wolisz. Do zobaczenia jutro idiotko
- Debilka - mruknęłam pod nosem
- Coś Ty powiedziała?!
- Nic nic. Idź do domu i nie wracaj przez hm całe życie
- Pożałujesz Brown.
- Uważaj na słowa Hunter - mruknęła do niej Chels
- Haha. Ty i Twoje przyjaciółki jeszcze tego pożałujecie - odwróciła się na pięcie i poszła przed siebie. Wsiedliśmy do samochodu chłopców i pojechaliśmy do nich. Przez całą drogę nikt nic nie mówił,

~~Lily~~
- O cholera - krzyknęłam
- Co jest? - Chels
- Muszę jechać do domu i pomóc mamie. Niall zawieziesz mnie?
- Jasne - po pięciu minutach byłam już w domu. Mama wynosiła walizki do bagażnika.
- Jestem. To w czym mam pomóc?
- Przynieś jeszcze tamte dwie walizki i jedziemy do Twojego nowego mieszkania. 
- Okej - poszłam po nie i zaniosłam do bagażnika. Poszłam jeszcze po Darcy i posadziłam ją w foteliku. Wsiadłam na miejsce pasażera, a mama za kierownicą. Jechałyśmy w ciszy. Włączyłam cicho radio. Po dłuższym czasie dojechałyśmy na miejsce. Wysiadłam i spojrzałam na budynek. Wyjęłam walizki i poszłam do windy. Wcisnęłam 5 piętro, a winda ruszyła w górę. Mama miała klucze więc podeszłam pod drzwi i czekałam. Po 2 minutach dołączyła z Darcy. Od kluczyłam i weszłam do środka. Pierwsze co zauważyłam to salon, a następnie kuchnię, sypialnie , pokój gościnny, taras, łazienka i jeszcze jeden pokój goscinny
- Dziękuję mamo. Kocham Cię - przytuliłam ją mocno.
- Nie ma za co. Idę bo mała zaraz zaśnie. Do zobaczenia kochanie.
- No pa - wyszła a ja usiadłam na kanapie i podziwiałam wnętrze.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział IX

~~Harry~~
Jest 2 w nocy, a ja wciąż nie mogę zasnąć. Ciekawe co teraz robi. Jest już w domu czy z nim. Myślę, że w domu. Postanowiłem wysłać sms'a "Lily co robisz? Harry xx". Po 5 minutach dostałem odpowiedź "Spię Hazza. Dobranoc xx". Odpisałem tylko "Dobranoc xx". Uf. Jest w domu. Mam złe przeczucia co do tego Ian'a. Po długim rozmyślaniu w końcu zasnąłem.

~Rano~
Obudziłem się pamiętając tylko jedno zdanie ze snu "Gwiazdy są po Twojej stronie". Wywlokłem się z łóżka i poszedłem wziąć zimny prysznic. Trochę się zrelaksowałem po tej kąpieli. Ubrałem się i postanowiłem zadzwonić do Lily. Chwyciłem za telefon i wykręciłem jej numer, po paru sygnałach odebrała.
- Harry coś się stało? - zapytała zaspanym głosem
- Nie. Dzwonię się zapytać czy wszystko okej
- Jak słyszysz haha. Co robisz? 
- Gadam z Tobą i robię śniadanie
- To dobrze. Stresujesz się jeszcze dzisiejszym koncertem? 
- Nie, już nie. I jak tam spotkanie?
- A dobrze. Jesteśmy parą - usłyszałem to czego nie chciałem.
- Muszę kończyć. Do zobaczenia - rozłączyłem się i usiadłem na podłodze.

~~Lily~~
Co jest? Nikt się nie cieszy z mojego szczęścia? Będę musiała z nimi pogadać

~~Niall~~
Wszedłem do kuchni mając na celu znalezienie coś do jedzenia, ale zobaczyłem Hazze na podłodze.
- Stary co jest?
- Ona z nim jest rozumiesz? - był załamany
- Nie pasuje mi ten związek. Wstawaj idziemy pobiegać
- Ale...
- Nie ma żadnego ale, za 5 minut pod domem - Harry wstał i poszedł się przebrać. 20 minut później bylismy już w parku. Usiedliśmy na ławce i napiliśmy się wody.
- Harry patrz. Czy to nie przypadkiem Ian?
- Tak to on. Kim jest ta dziewczyna? 
- Nie wiem, ale to najwyraźniej jest ktoś znacznie więcej niż przyjaciółka.
- Co za dupek. Zaraz mu przygadam - chciał wstać ale go powstrzymałem.
- Nie rób nic głupiego. Dziś po koncercie trzeba powiedzieć Lily.
- Dobrze. - wróciliśmy do domu. W salonie siedzieli chłopcy, Cass i Chels. Oboje usiedliśmy na kanapie i wszystko opowiedzieliśmy.
- Wiedziałam, że z nim jest coś nie tak - zdenerwowała się Chels
- Każdy coś dziwnego w nim wyczuwał, ale żeby po jednym dniu zdradzać? - oburzył się Zayn
- Kretyn. Już ja mu pokaże
- Nie ma co Liam. Na razie nic nie mówmy Lily.
- Dziś po koncercie jej powiemy - Cass wstała i podeszła do Liam'a. Wszyscy się z nią zgodziliśmy. 

~Czas koncertu~ 
~~Lily~~
Ubrałam to, Cass to, Chels to. Po pięciu minutach siedziałyśmy w samochodzie Ian'a. Droga minęła szybko. Weszliśmy do środka. Chłopcy właśnie śpiewali Best Song Ever. Spojrzałam na Hazze, który zareagował dziwnie na na widok mój i Ian'a, podobnie jak reszta. Podeszliśmy do ochrony, która nas wpuściła. Przywitałam się z Amandą, El i Pezz. Po 20 minutach dołączyli do nas Selena i Juju. Dobrze bawiliśmy się na koncercie. Pod koniec chłopcy zaprosili Chels i Cassie na scenę. Po występie Ian musiał się zmyć. Przyjaciele zaprosili mnie na rozmowę.
- No to mówcie
- Bo my, znaczy ja z Niall'em widzieliśmy jak Twój chłopak całował jakąś inną. 
- Dupek - skomentował Justin 
- Kłamiecie. Odkąd jesteśmy razem, was coś ugryzło. Chcecie zepsuć ten związek i tyle.
- To nieprawda. Widzieliśmy na własne oczy jak biegaliśmy z Harry'm 
- Nie wierzę wam - wybiegłam z areny. Nie wiem gdzie się kierowałam.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział VIII

~Następny dzień~
~~Lily~~
- Ała moja głowa - szepnęłam sama do siebie. Dzisiaj do pracy idę, więc wzięłam szybką kąpiel, ubrałam się i wyszłam do pracy zostawiając mamie karteczkę.
- Hej - przywitałam się z Ian'em kiedy weszłam do pomieszczenia.
- Cześć. To Twoja druga sesja, a znowu trafiłaś na gwiazdę - zaśmiał się.
- No widzisz, ma się ten talent. To o której ma się zjawić?
- Właściwie to powinien już tu być. O wilku mowa - spojrzałam w kierunku drzwi. Wszedł przez nie Justin Bieber i jego dziewczyna Selena Gomez.
- Jestem Lily i będę fotografem
- Miło mi. Jestem Justin, a to moja dziewczyna Selena - uśmiechnął się do mnie
- Wiem kim jesteście. W końcu fanki znają swoich idoli. -
- To fajnie
- O czym tak gawędzicie? - zapytała Sel
-  O tym, że Lily jest naszą fanką
- Cieszę się. Leć się przygotuj, a ja popatrzę jak spisuje się Lily - posłała mi ciepły uśmiech
- Fajnie, że was poznałam
- Też się cieszę. Lubisz tą pracę - zapytała kiedy Juju poszedł się przygotować
- Uwielbiam. Zawszę chciałam zostać fotografem
- Dobrze, że masz w życiu cel.
- Lily zaczynamy - rozmowę przerwał Ian. Zrobiłam pełno zdjęć. Jedno szczególnie mi się spodobało. Obejrzeliśmy je.
- Świetnie Ci wychodzą. Chyba częściej będę tu zaglądał - uśmiechnął się
- Popieram. Też będę stałą klientką
- Dziękuję. Dużo dla mnie znaczą wasze słowa. Robicie coś jutro?
- Raczej nie
- Wpadniecie na koncert 1D?
- Wpadniemy. - podałam miejsce. Pożegnaliśmy się i poszli w swoją stronę. Ja i Ian zostaliśmy i robilismy porządki.
- Świetnie Ci poszło. Jestem z Ciebie dumny - przytulił mnie. Słodki jest. - Masz na dzisiaj jakieś plany?
- Raczej nie. A co?
- Dałabyś się zaprosić na randkę?
- Chętnie. O której?
- Może być o 18?
- Jasne.
- Okej. Podaj adres to wpadnę po Ciebie. - podałam mu adres i się pożegnałam. Szłam do domu chłopców. Po drodze weszłam do sklepu i kupiłam sobie zestaw na dziś. Wyszłam ze sklepu. 10 minut później byłam na miejscu. Przywitałam się i opowiedziałam o spotkaniu.

~~Harry~~
Chciałem ją zaprosić na dzisiejszy wieczór, ale ma już inne plany. Mogłem zadzwonić rano. Z zamyśleń wyrwał mnie głos Zayn'a
- Nad czym tak myslisz?
- Myślę o jutrzejszym koncercie. To na czym skończyła się rozmowa?
- Zastanawiamy się jak ta randka będzie wyglądać - odezwała się Amanda
- Wszystko pójdzie dobrze. Przepraszam was, ale pójdę na górę - opuściłem towarzystwo i wszedłem do swojego pokoju.

~~Zayn~~
Naprawdę się tym przeją. Chyba się zakochał.
- Co mu jest?
- Przejmuje się jutrzejszym koncertem. To wszystko.
- Okej. Będę się zbierała. Na razie i pożegnajcie ode mnie Harry'ego - pożegnała się i wyszła. Zostałem z chłopakami sam.
- Harry chyba się zakochał. - zaczął Lou
- Nie chyba tylko na pewno - odpowiedziałem
- Mam nadzieję że to będzie tylko jedna randka - podrapał się w głowę Niall
- Oby. Dobra chłopaki spadam. Pezz na mnie czeka 

~~Cassie~~
Zadzwoniłam do Liam'a i się z nim umówiłam. Minęło 10 minut i ktoś zadzwonił do drzwi. Oczywiście był to mój chłopak.
- Cześć kochanie - czule go pocałowałam
- Cześć. Musimy pogadać
- O czym? - zapytałam kiedy usiedliśmy już w salonie.
- O Harry'm i Lily
- Coś się stało?
- Nie. Po prostu on się w niej zakochał, a ona idzie na randkę z innym.
- Wiem, chwaliła się już haha. Ale serio myślisz, że on się w niej zakochał? 
- No tak. Jak zaczęła przy nim gadać o tym spotkaniu to poszedł i zamknął się u siebie, a my jej skłamaliśmy, że przejmuje się jutrzejszym koncertem. 
- To nieźle.
- Niestety. Ale na razie zostawmy to na później. Obejrzymy coś?
- Jasne. Wybierz film a ja idę zrobić popcorn i coś do picia.
- Okej.

~~Lily~~
Jest już 17, a ja jeszcze nie zrobiona. Pierwsze co to poszłam do łazienki się wykąpać i zrobić fryzurę. Weszłam do kabiny i odkręciłam wodę. Po tej czynności sięgnęłam ręcznik i się wytarłam. Przyszła kolej na włosy. Wzięłam prostownicę i zrobiłam fale. Wyszłam z pomieszczenia i udałam się do mojego pokoju. Ubrałam dzisiaj kupione rzeczy i spojrzałam na zegar. Wybijał 18. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam schodami w dół i otworzyłam.
- Gotowa?
- Tak. 
- To ruszamy. - chwyciłam go pod ramię i szliśmy w kierunku parku. 
- Zaraz będziemy na miejscu - powiedział po czym wskazał mi restaurację. Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsca. Kelner przyniósł nam menu i wybraliśmy jedzenie.
- Ciekawe które ciastko będzie lepsze - uśmiechnął się zadziornie.
- Moje. - po 5 minutach dostaliśmy nasze zamówienia. Zjedliśmy je ze smakiem. Moje było lepsze. - Robisz coś jutro?
- Nie
- To idziesz ze mną na koncert 1D. 
- Mogę iść. Czyli mam rozumieć, że to będzie nasza druga randka? 
- Tak. 
- Lil mam pytanie.
- No dawaj
- Chcesz być moją dziewczyną?
- Tak - pocałował mnie i zrobił zdjęcie aby to upamiętnić.
- Nasz pierwszy pocałunek zostanie uwieczniony. - znowu wpiłam się w jego usta. 
- Kocham Cię
- Ja Ciebie też - wyszliśmy z restauracji trzymając się za ręce. Odprowadził mnie do domu. Pożegnaliśmy się i weszłam do środka. Od razu zadzwoniłam do dziewczyn.
- Mam chłopaka - krzyknęłam szczęśliwa do słuchawki. 
- To super - powiedziała dziwnym tonem Cassie
- Cieszę się - ironicznie odpowiedziała Chelsea
- Dziewczyny co jest? 
- Nie nic. Cieszymy się razem z Tobą. 
- Nie kłam Chels
- Nie powinnaś z nim być. Nie jest Ciebie wart. 
- Czemu tak uważasz? Cassie Ty też tak uważasz? 
- No wiesz...
- Nie no dzięki za wsparcie - rozłączyłam się. Teraz mam mętlik w głowie. Poszłam do łazienki, umyłam się, przebrałam w piżamę i położyłam się do łóżka. Nie wiem co myśleć. Po 2 godzinach męczenia się zasnęłam.


(Zdjęcie, które spodobało się mi najbardziej)

---------------------------------------------
I jak rozdział? :D